Moje konto

Mordcha z Klapitki

33.14 zł
Rabat: 16.76 zł
Cena katalogowa: 49.90 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 33.14 zł
-+
Dodaj do ulubionych

Czas realizacji:
Dostępny w momencie premiery 2026-01-01

Średnia ocena: 0
Dodaj recenzję »

Koszt dostawy

Standardowy koszt dostawy na terenie RP od 7,99zł

Darmowa dostawa

Do darmowej dostawy pozostało: 399.00 zł

Zapowiedź

Mordcha z Klapitki

Autorzy Fajbusiewicz Marek
Format 16.5x23.5cm
Języki polski
Miejscowość Łódź
Oprawa Miękka ze skrzydełkami
Pkwiu 58.11.1
Rok wydania 2025
Tematyka Powieść historyczna
Wydanie 1
Wydawca Księży Młyn
Kod EAN/ISBN 9788377297964
Liczba stron 256
Mordcha i Klapitka – oba słowa brzmią równie tajemniczo. Tymczasem – Mordcha to Mordechaj, po wojnie zaś – Marek. Klapitka, to część Łodzi, która dla niego, chłopaka wychowującego się w skrajnie ubogiej żydowskiej rodzinie na początku XX wieku stanowiła cały świat. W latach 70. XX wieku, już jako Marek, ojciec dwóch synów – Zbigniewa i Michała, znanego dziennikarza telewizyjnego, zapragnął opowiedzieć im o swoim życiu i o Łodzi, która bezpowrotnie odeszła. O ,mieście jakie zapamiętał z czasów gdy chodził po gwarnych ulicach Klapitki, Bałut i jego centrum. Wspomina potworną biedę, jaką trudno wyobrazić sobie we współczesnych czasach, wspomina relacje rodzinne i sąsiedzkie. Przywołuje zapomniane żydowskie zwyczaje i święta. Opisuje świat zapachów i smaków, których już nie poznamy. W dalszej części opowieści przenosi czytelnika do czasu gdy zaczął pracować, gdy został tkaczem i stał się działaczem związków zawodowych. Wkrótce zaś nadchodzi wojna – Mordcha trafia do Związku Radzickiego, który nie okazuje się mitycznym rajem. Mimo tych doświadczeń wciąż wierzy w sukces systemu, który wciąż jest utopią... Nikt nie pamiętał, kiedy się urodziłem, a nawet z ustaleniem roku był problem. Wszyscy liczyli na mą matkę, ale ta z rozpaczy, po śmierci ojca, zaniedbała te wszystkie świętości religijne, związane z odnotowaniem mojego przyjścia na świat. […]Po długich, rodzinnych naradach, ustaliliśmy datę: pierwszego września 1899 roku. I znów pytanie, skąd ta data? Według relacji matki, urodziłem się w czasie słyses teg, czasie modlitw, które Żydzi odmawiają w dniach między rosz haszane(Nowy Rok) i jom kipur(Sądny Dzień), które przypadają we wrześniu. Ale którego dnia to było, matka nie mogła sobie przypomnieć, a świętych ksiąg w domu nie było. Ustaliliśmy więc dzień 1 września, dla lepszego zapamiętania daty. No dobrze, ale co z rokiem urodzenia? Nareszcie po długich naradach i przypominaniu sobie dat urodzeń wujów, kuzynów i dalszej rodziny – zaleźliśmy trop. Otóż Bóg chciał, że moja babka, na stare lata, zdążyła jeszcze urodzić syna. A miało to miejsce, ponad wszelką wątpliwość, w dwa lata po moim przyjściu na świat. Wobec tego, że on (mój wuj), był wpisany do Familienpass, mając niecałe 15 lat, a datę urodzenia wpisano na 1901 rok, było pewne, że ja jestem dzieckiem poprzedniego stulecia. No wreszcie wyszliśmy z metrykalnej opresji, i z tą datą pozostałem do dziś.
Autorzy Fajbusiewicz Marek
Format 16.5x23.5cm
Języki polski
Miejscowość Łódź
Oprawa Miękka ze skrzydełkami
Pkwiu 58.11.1
Rok wydania 2025
Tematyka Powieść historyczna
Wydanie 1
Wydawca Księży Młyn
Kod EAN/ISBN 9788377297964
Liczba stron 256
:
:
: